strona główna   o mnie   linki   przemyślenia   kontakt   
 
 
life coaching     business coaching     executive coaching     
przemyslenia
co nowego

Polecam lekturę Przemyśleń

Takie tam
W poszukiwaniu
Kto, jak nie Ty
O marzeniach
Ale mi ulżyło!
Z szacunkiem Panowie!
Porządki przed wakacjami
Zmiana
Jeden klocek fundamentu

STARSZE ARTYKUŁY

 
Jeśli chcesz otrzymywać informację o nowych "Przemyśleniach" zapisz się na moją listę dystrybucyjną.




 

 

 

« powrót

Kto jest Królem w Twoim Życiu?

Każdego dnia fascynują mnie ludzie i mechanizmy rządzące ich życiem. Każdego dnia odkrywam coś nowego w sobie i w innych.

Dzisiaj zaintrygował mnie jeden z administratorów, który powiedział: „Pracuję jak operator, bo nie dostałem awansu na stanowisko administratora”. No nie w tą stronę... Jakim sposobem masz dostać awans na administratora, jeśli nie pokazujesz, że umiesz pracować jak administrator? Jesteśmy przegrani, bo sami chcemy tak myśleć i sami chcemy takimi być. Jeśli by potraktować rzekomą porażkę jako wygraną, moglibyśmy odkryć wiele rzeczy, które nam przeszkadzają w osiągnięciu wyznaczonego celu. Wystarczy tylko obserwować siebie i brać pod uwagę obserwacje innych.

Czemu nie wziąć swojego życia w swoje ręce i czemu nie zacząć spełniać swoich marzeń – po prostu zacząć żyć? Jeśli czekasz tylko na to, co dadzą Ci inni możesz się w międzyczasie zestarzeć i stracić nadzieję. Tak się dzisiaj nad tym zaczęłam zastanawiać, że sama u siebie w życiu też dostrzegłam takie zachowania – bardzo to było odkrywcze dla mnie! Od jutra zacznę nad tym pracować, a o efektach kiedyś Wam opowiem.

 

A wracając do tematu mechanizmów kierujących naszym życiem, to ostatnio odkryłam jeszcze jeden sposób na bycie szczęśliwą - mam ich trochę, prawda :-))).

Od kiedy pamiętam miałam problem ze wstawaniem. Zawsze mi się wydawało, że moja mama musi mnie cholernie nienawidzić, jeśli mnie tak bezwzględnie budzi, potem to przeszło na mojego męża, na budzik itd. Niestety chcąc się uczyć angielskiego, dwa razy w tygodniu muszę się stawić w pracy o 7.30, a to wiąże się ze wstaniem o godzinie 5 – MASAKRA :-). Kolega, widząc moje cierpienie, powiedział: „Po prostu jak zadzwoni budzik, to wstań i już”. Proste, prawda? Jak chciałam to wdrożyć w życie, to się okazało, że ja po prostu nie chcę wstać i chcę mieć zły humor rano i chcę mieć problem ze wstaniem. Sama myśl o tym, że mogę CHCIEĆ wstać (obojętnie o której godzinie) wzbudzała we mnie bunt ... to było naprawdę ciekawe odkrycie. Więc rozpoczęłam naprawianie siebie – dzień po dniu mówiłam sobie rano, że budzik jest moim przyjacielem i dzwoni, bo chciałam, żeby dzwonił :-)) i chcę wstać, bo chcę iść do pracy, że czeka mnie fajny dzień, itd. Wszystko to trwało około 2 tygodni i potem się przyłapałam na tym, że nastawiam budzik w sobotę na 6.30, bo fajnie jest o godzinie 9 mieć już wolne – czyli mieszkanie posprzątane, zakupy zrobione, a ja o 9 siedzę sobie u mamy na kawce :-) super. Przyłapałam się na tym, że rano jestem taka nakręcona, że chce mi się żyć i skakać i śpiewać i nie mam problemów ze wstaniem – to naprawdę coś nowego dla mnie. Ciekawy mechanizm – a zaczęło się od najprostszej rady na świecie.

 

Jeśli to takie proste, jeśli faktycznie wszystko zależy od naszego głębokiego postanowienia, to czemu potrafimy być tak bardzo nieszczęśliwi? Czy dlatego, że tak właśnie zdecydowaliśmy?  Brzmi tak, jak byśmy to my mieli nad NAMI kontrolę, nie wydarzenia, nie przeżycia, tylko i wyłącznie MY. Jak byśmy sami byli Królem swojego Życia ...

A Ty co o tym myślisz?

 

Napisz mi o tym: Agata

 


dodaj komentarz (maks. 255 znaków)*:

podpis*:
e-mail*:
wpisz pierwszy wyraz w tytule tego artykułu:
antyspam*: