strona główna   o mnie   linki   przemyślenia   kontakt   
 
 
life coaching     business coaching     executive coaching     
przemyslenia
co nowego

Polecam lekturę Przemyśleń

Takie tam
W poszukiwaniu
Kto, jak nie Ty
O marzeniach
Ale mi ulżyło!
Z szacunkiem Panowie!
Porządki przed wakacjami
Zmiana
Jeden klocek fundamentu

STARSZE ARTYKUŁY

 
Jeśli chcesz otrzymywać informację o nowych "Przemyśleniach" zapisz się na moją listę dystrybucyjną.




 

 

 

« powrót

Memento mori

Parę lat temu moja przyjaciółka dowiedziała się, że przy porodzie zarażono ją nieuleczalną, śmiertelną chorobą. Choroba ta zazwyczaj rozwija się bardzo wolno, ale do tej pory nie zanotowano przypadków, gdzie chory przeżyłby więcej niż 30 lat od momentu zarażenia. Dla niej oznaczało to maksimum 26 lat życia.

To, co zaczęło się dziać po tej informacji w jej życiu można nazwać rewolucją. Rozwiodła się z mężem, bo nigdy nie była z nim szczęśliwa, zaczęła studia na swojej wymarzonej  psychologii, zaczęła korzystać z życia, nawet wystąpiła w lokalnej wersji „tańca z gwiazdami”. Zaczęła spełniać swoje marzenia, dlatego, że poczuła, że jej życie, w najlepszym wypadku, może potrwać tylko 26 lat.

 

I jak się nad tym zastanawiam – 26 lat, to bardzo długi czas, a co się zadziało u niej w życiu!

Przecież w każdej chwili, każdy z nas może umrzeć, a mimo to z rozkoszną naiwnością odkładamy spełnianie swoich marzeń na bliżej nieokreślone – później….

 

W tamtym roku koleżanka z pracy, wyszła z biura i kiedy szła po chodniku spadła na nią cegła. Szczęście - o twarz się tylko otarła, a cały impet poszedł na rękę. Potem kilka tygodni leczyła złamanie.

 

Miesiąc temu, w parku Skaryszewskim, w Warszawie, kobieta spacerowała ze swoim malutkim dzieckiem. Dzień był słoneczny i bezwietrzny i nagle konar z drzewa się ułamał i spadł prosto na nią – zginęła na miejscu.

 

Kilkanaście lat temu rodzice mojego kolegi wyjechali na święto zmarłych, na groby do rodziny. Rodzice już nigdy nie wrócili – oboje zginęli w wypadku samochodowym.

 

Nikt z nas nie wie, kiedy zakończy się jego żywot.

Skąd w nas to głębokie przeświadczenie, że na marzenia przyjdzie czas później? A jak nie będzie żadnego później?

Czy potrzebujemy śmiertelnej choroby, żeby zacząć zastanawiać się, co jest w życiu ważne i w co warto inwestować swoją energię? Czy potrzebujemy poważnego wypadku, żeby zacząć spełniać swoje marzenia?

Jeśli potrzeba Ci świadomości śmierci – to mogę Cię zapewnić – umrzesz! Tak czy inaczej, wcześniej czy później – UMRZESZ i to jest NIEODWOŁALNE! To, że umrzesz za 60 lat jest równie prawdopodobne, jak to, że umrzesz jutro.

 

A gdybyś się dowiedział, że to jest ostatni tydzień Twojego życia? Na co byś go poświęcił? 

 

A gdybyś się dowiedział, że został Ci tylko rok?

 

A gdybyś się dowiedział, że zostało Ci 5 lat życia to, co byś zmienił w swoim życiu? Co byś zaczął/przestał robić? Co byś robił inaczej?

 

A gdybyś się dowiedział, że zostało Ci 10 lat życia to, co byś zmienił w swoim życiu? Co byś zaczął/przestał robić? Co byś robił inaczej?

 

Może właśnie to jest czas na początek zmian w naszym życiu ….

Przecież jak się nie uda, to w najgorszym razie zostanie tak jak jest…

 

 

Pozdrawiam Cię

Agata

 

 

 


dodaj komentarz (maks. 255 znaków)*:

podpis*:
e-mail*:
wpisz pierwszy wyraz w tytule tego artykułu:
antyspam*: