strona główna   o mnie   linki   przemyślenia   kontakt   
 
 
life coaching     business coaching     executive coaching     
przemyslenia
co nowego

Polecam lekturę Przemyśleń

Takie tam
W poszukiwaniu
Kto, jak nie Ty
O marzeniach
Ale mi ulżyło!
Z szacunkiem Panowie!
Porządki przed wakacjami
Zmiana
Jeden klocek fundamentu

STARSZE ARTYKUŁY

 
Jeśli chcesz otrzymywać informację o nowych "Przemyśleniach" zapisz się na moją listę dystrybucyjną.




 

 

 

« powrót

Mój 10 kwietnia 2010

„Teraz już nikt nie będzie mógł powiedzieć, że nie wie, co się stało w Katyniu...”

 

Na dzisiaj zaplanowaliśmy wielki dzień – rozpoczynamy dietę, idziemy z córką na ćwiczenia, potem jedziemy do Warszawy na „FeminaExpo” i jeszcze miałam się spotkać z nową potencjalną Klientką, która przyjechała aż z Bielska Białej na sesję zapoznawczą....

 

Zaczęło się zgodnie z planem – zakupy, śniadanie, kawka. O 9.45 zadzwoniła teściowa i dosyć długo rozmawiała z moją córką. Wydało mi się to dziwne, bo Marta nigdy tak długo nie rozmawia ze swoją babcią. Odłożyła słuchawkę, przyszła do mnie i powiedziała: „Prezydent i jego żona nie żyją”. Gorączkowo zaczęłam łączyć fakty – o co chodzi, jest kwiecień... pewnie dzisiaj jest pierwszy – Prima Aprilis. Tak na pewno! Jaki okropny żart...!!! Ale zaraz, zaraz, coś się nie zgadzało...

„O czym Ty mówisz? Jaki prezydent???”

„Kaczyński i jego żona. Lecieli samolotem i on spadł”

Boże....

Przełączyłam na wiadomości.....

Boże, to prawda! Na dole przesuwał się pasek „Wszyscy pasażerowie zginęli”.

To nie może być prawda! Przecież to STATYSTYCZNIE NIEMOŻLIWE!!!!

Niemożliwe, żeby historia zaigrała sobie w tak przerażający sposób...

W lesie katyńskim...

Drugi raz....

 

Cudownie jest mieć ramy ograniczające nasz światopogląd i wyznaczające granice bezpieczeństwa. Czujemy się wtedy dobrze i możemy z radością się buntować i sprzeciwiać... Mamy granice, mamy wyzwania, wiemy kto ma rację, kto jest dobry, a kto zły...  

 

Nigdy nie lubiłam Kaczyńskiego... A odkąd został Prezydentem Polski tym bardziej drażnił mnie jego brak dystansu do siebie i małostkowość... Ale był Prezydentem Mojego Kraju.

Zupełnie, jakby ktoś naciskał i mówił – różnice poglądów nie mają znaczenia...

PO czy PIS, Polska czy Rosja..... to nieważne... MACIE PATRZEĆ NA LUDZI.

 

Nie mogę przejść jeszcze jednego koszmarnego żartu losu – człowiek, który przeżył okupację, był na obczyźnie prezydentem nieistniejącego kraju, w wieku 91 lat zginął w katastrofie samolotowej lecąc na uroczystości katyńskie....

Cóż za ironia....

 

Gdyby ktoś wymyślił taką historię okrzyknięto by go partaczem, bo kiczu nikt nie chce czytać.

 

Jedyne, co nam pozostaje, to wyciągnąć wnioski... może to sygnał do tego, żeby przestać się zajmować małymi rzeczami i zacząć zajmować się sprawami naprawdę ważnymi...

 

Ja pozostaję z refleksją – będę dużo bardziej ostrożniejsza w ocenie ludzi ....

Jeszcze tylko udobrucham wyrzuty sumienia, że o niektórych źle myślałam, że nie spojrzałam na człowieka....
Jeszcze tylko wdrożę w życie zasadę: traktować każdy dzień jak by był moim ostatnim,
I chcę okazywać więcej miłości mojej rodzinie, więcej miłości moim przyjaciołom, bo czasu nam może nie starczyć....

 

"Śmierć jest dla żywych, żeby wyciągali wnioski..."

A umarli niech będą szczęśliwi, tam gdzie każdy z nas zmierza.... I niech się za nas wiecznie modlą.

 

Amen

 

 


dodaj komentarz (maks. 255 znaków)*:

podpis*:
e-mail*:
wpisz pierwszy wyraz w tytule tego artykułu:
antyspam*: