strona główna   o mnie   linki   przemyślenia   kontakt   
 
 
life coaching     business coaching     executive coaching     
przemyslenia
co nowego

Polecam lekturę Przemyśleń

Takie tam
W poszukiwaniu
Kto, jak nie Ty
O marzeniach
Ale mi ulżyło!
Z szacunkiem Panowie!
Porządki przed wakacjami
Zmiana
Jeden klocek fundamentu

STARSZE ARTYKUŁY

 
Jeśli chcesz otrzymywać informację o nowych "Przemyśleniach" zapisz się na moją listę dystrybucyjną.




 

 

 

« powrót

"Moja ulubiona żona"

Czytam właśnie książkę „Moja ulubiona żona” Tony’ego Persons’a

Banał..., można rzec - zwykła historia, o których się słyszy na codzień i jestem pewna, że Ty również o kilku takich słyszałeś.....

Wszystko dzieje się w Szanghaju, fabryce wszelkich doczesnych dóbr :-))), gdzie wielkie bogactwo sąsiaduje z niesamowitą biedą.

Facet, który jest szczęśliwym mężem i ojcem, w pewnym momencie znajduje sobie „dziewczynę na stałe” (w Szanghaju to już prawie zawód – jak twierdzi autor) i zaczyna żyć podwójnym życiem. Bardziej banalnej książki nie czytałam... :-).

Postanowiłam więc potraktować ją jako studium przypadku i materiał do przemyśleń...

 

Czego brakowało bohaterowi, że szukał czegoś innego?

 

Wyłapałam kilka rzeczy: mówił, że „jego dziewczyna” patrzyła na niego, jakby był najlepszym, co jej się w życiu zdarzyło... - z tego mogłabym wnioskować, że w małżeństwie mógł czuć się niedowartościowany, mógł się czuć „na drugim miejscu”.

Zachwycał się też naturalnością, spontanicznością, nieuleczalnym optymizmem i naiwnością „swojej dziewczyny” – można tutaj pokusić się o stwierdzenie, że cynizm i szarość wkradły się w jego życie. A stąd już krok do stwierdzenia, że dzięki „swojej dziewczynie” zyskiwał poczucie, że jest dla kogoś ważny i odzyskiwał utraconą radość.

Najgorsze w tej książce jest to, że ten facet ani przez chwilę nie pomyślał, że może szuka czegoś ważnego, czego mu w życiu brakuje, jedyną jego myślą było, że robi źle i zachowuje się niezgodnie z zasadami....

 

Ufff, tak często się spotykam z takim podejściem, że chce mi się czasami wyć! Na coachingu, wśród znajomych, przyjaciół, w książkach :-))). Skąd ten brak szacunku do siebie i swoich potrzeb. Ten przerażający brak zaufania do siebie, skąd przekonanie, że zasady są ważniejsze niż JA. A przecież ZAWSZE wybieramy najlepsze dostępne w tym momencie wyjścia, rozwiązania.

Do czego służy ten okrutny gwałt na samym sobie? Wolimy przez lata niszczyć się poczuciem winy, zamiast przyznać się przed sobą, że czegoś nam brakuje. Czegoś bardzo, ale to bardzo ważnego! Bo jeśli, niejednokrotnie, jesteśmy w stanie zaryzykować utratę miłości bardzo ważnych osób, rzeczy, zdrowia to czy to, czego nam brakuje nie jest ważne???? Moim zdaniem musi być cholernie ważne!

 

Moja rada na tę przypadłość (taka mądralisia ze mnie :-)))):

Po pierwsze – uznaj, że robisz dobrze dla siebie. Być może sposób zaspokajania tych ważnych dla Ciebie wartości Ci się nie podoba, ale coś ważnego dzięki temu zyskujesz. TO FAKT.

Pytanie brzmi, CO zyskujesz w tej sytuacji? Jaką ważną potrzebę zaspokajasz tą sytuacją, że mimo swojego własnego sprzeciwu wciąż i wciąż robisz to samo?

Jak już będziesz to wiedział, to kolejne pytania do przerobienia brzmią:

  1. co możesz zacząć robić, żeby zyskać ... (tę ważną rzecz)?
  2. co możesz przestać robić, żeby zyskać ... (tę ważną rzecz)?
  3. co możesz robić inaczej, żeby zyskać ... (tę ważną rzecz)?
  4. Czego możesz robić więcej, żeby zyskać ... (tę ważną rzecz)?
  5. czego możesz robić mniej, żeby zyskać ... (tę ważną rzecz)?

 

Cudownie jest poznawać siebie – codziennie.....

Każdego dnia dowiaduję się nowych rzeczy o sobie i o otaczającym mnie świecie. Każda sytuacja może Cię czegoś nauczyć o sobie lub o świecie. A poznanie siebie, to najkrótsza droga do szczęścia i spokoju ducha! Bo wiesz, gdzie kierować swoją energię, a co nie jest ważne... Wtedy życie staje się jednym niesamowitym i wręcz czarodziejskim placem zabaw, którego możliwości zabawy są nieograniczone!!!!

 

A nie wiem, jak Ciebie, mnie najbardziej kręci RADOŚĆ ŻYCIA! Więc każdego dnia bawię się w odkrywcę i odkrywam, odkrywam, odkrywam...

 

Jak spróbujesz - podziel się ze mną wrażeniami z tych odkryć, chętnie posłucham!

 

Całuski

Agata

 


dodaj komentarz (maks. 255 znaków)*:

podpis*:
e-mail*:
wpisz pierwszy wyraz w tytule tego artykułu:
antyspam*: