strona główna   o mnie   linki   przemyślenia   kontakt   
 
 
life coaching     business coaching     executive coaching     
przemyslenia
co nowego

Polecam lekturę Przemyśleń

Takie tam
W poszukiwaniu
Kto, jak nie Ty
O marzeniach
Ale mi ulżyło!
Z szacunkiem Panowie!
Porządki przed wakacjami
Zmiana
Jeden klocek fundamentu

STARSZE ARTYKUŁY

 
Jeśli chcesz otrzymywać informację o nowych "Przemyśleniach" zapisz się na moją listę dystrybucyjną.




 

 

 

« powrót

Pewność siebie - po mojemu!

Cały poprzedni rok pracowałam nad zwiększeniem pewności siebie. Teraz czuję się świetnie sama ze sobą, aż dziw bierze, że przez ostatnich kilka lat tak bardzo się nad sobą znęcałam :-). Jedno tylko twierdzenie nie dawało mi spokoju..., że to, co świeżo wypracowane często jest niestabilne i łatwo się wraca do stanu poprzedniego....

Męczyłam się z tym strasznie i chciałam znaleźć na to odpowiedź. Bo jeśli faktycznie tak jest, to skąd u mnie taka pewność, że wszystko to już mam i jest OK?

 

I nagle dzisiaj to wszystko stało się jasne, przecież z pewnością siebie każdy się rodzi i każdy z nas ją MA. Dostajemy ją w prezencie na swoje własne narodziny. To, co nie pozwala nam z niej korzystać, to „zasady”, tysiące zasad, których „musimy” sie trzymać. Które sami wymyśliliśmy, lub zapożyczyliśmy od rodziców, przyjaciół, znajomych, autorytetów... Mamy tych zasad niezliczoną wręcz ilość, wiemy jaka powinna być dobra żona, jaki powinien być dobry mąż, jak powinno się wychowywać dzieci, jak należy sie ubierać do pracy, w jaki sposób dopasować torebkę do butów, wiemy, że szalik powinien być w tym samym kolorze, co rękawiczki. Dokładnie wiemy, co nie przystoi czterdziestolatce, a jak się ma dzieci, to już nie można spełniać swoich marzeń, jesteśmy przekonani, że żeby mieć pieniądze trzeba ciężko pracować i że to, że zapomniałeś o rocznicy świadczy o tym, że nie kochasz. Mamy swoje przekonania i zasady na WSZYSTKO. Można by nimi zapisać całą ryzę....

 

Życie spędzamy na tym, żeby doścignąć nasze wszystkie wyobrażenia o nas i o otaczającym nas świecie.... I w końcu jesteśmy tak bardzo pochłonięci trzymaniem się tych zasad, że już nie widzimy swoich potrzeb.... Zaczynamy wymuszać na sobie zachowania, których wewnętrznie nie akceptujemy, tylko dlatego, że są zgodne z „zasadami”. I w takich momentach nasuwają mi się pytania: Czyje to zasady? Kto tak każe się zachowywać? Może świat? A kto to jest świat? Może LUDZIE - odpowiesz... A kto konkretnie tak każe postępować? Kto konkretnie ustala te zasady? Skąd one się biorą?

 

Dzień po dniu, krok po kroku, zaczynamy siebie postrzegać, jako kogoś, kto nie jest w stanie przestrzegać tych wszystkich zasad (a kto jest w stanie????), więc jest gorszy niż wszyscy inni, którzy najwidoczniej świetnie sobie z nimi radzą.

 

A może byłoby prościej wymyślić swoje zasady i zacząć żyć według nich?

 

Rodzimy się pewni siebie!

Odważnie i bez ograniczeń manifestujemy swoje niezadowolenie i potrzeby (ten, kto ma dzieci, ten wie :-)))). Potem następuje proces socjalizacji jednostki :-), gdzie oprócz zasad, których należy przestrzegać, żeby nie wylądować w więzieniu, dostajemy też wiele, wiele innych. Jedne są wspierające, a inne nas ograniczają.

Może warto przyjrzeć się zasadom, według których żyjemy, odrzucić te, które podkopują naszą pewność siebie, a zostawić te, które ją wspierają.... I zapewniam Cię – świat się nie skończy, mogłabym nawet zaryzykować stwierdzenie, że zmieni się razem z Tobą.

 

I wracając do tej nurtującej mnie zasady :-), że świeżo wypracowana pewność siebie jest często niestabilna i łatwo wrócić do swoich poprzednich zachowań – mówię jej NIE. Bo ja nie zyskałam niczego nowego, ja po prostu nauczyłam się cieszyć tym, co od zawsze miałam, z czym się urodziłam i co na zawsze ze mną pozostanie!

Nauczyłam się być sobą!


Czego i Tobie z całego serca życzę!

 

Całuję

Agata


dodaj komentarz (maks. 255 znaków)*:

podpis*:
e-mail*:
wpisz pierwszy wyraz w tytule tego artykułu:
antyspam*: