

Polecam lekturę Przemyśleń
Takie tam
W poszukiwaniu
Kto, jak nie Ty
O marzeniach
Ale mi ulżyło!
Z szacunkiem Panowie!
Porządki przed wakacjami
Zmiana
Jeden klocek fundamentu
Jeśli chcesz otrzymywać informację o nowych "Przemyśleniach" zapisz się na moją listę dystrybucyjną.
Rzecz o Współczuciu
Najpierw rodzice, potem środowisko uczą nas, kiedy i w jaki sposób okazywać złość, radość, miłość, żebyśmy byli społecznie akceptowani. Niestety zbyt mało wiemy o tym czym jest współczucie... Współczujemy ludziom, którzy są zagubieni, którzy zamiast współczucia potrzebują potwierdzenia, że są w stanie sobie poradzić. Współczujemy żonom, że mają strasznego męża, współczujemy mężom, że mają straszną żonę... Współczujemy ludziom, że szef ich źle traktuje, współczujemy koleżance, że jest niedoceniana przez rodziców – w konsekwencji ludzie Ci zapadają się jeszcze bardziej w swoją niedolę. Bo jeśli wszyscy naokoło mówią, że jest źle, to znaczy, że już nic z tym nie można zrobić. Najgorsze, co możesz dać człowiekowi w tej sytuacji, to współczucie. Współczując dajesz im pozwolenie na bycie bezsilnymi, choć tacy nie są. Współczując pozwalasz im na topienie się w ich osobistym bagnie beznadziei .... chociaż jest tyle wyjść z tej sytuacji!
Ci ludzie są w takiej sytuacji, bo możliwe, że wciąż sobie powtarzają, że jest bez wyjścia i faktycznie w ich postrzeganiu, może taka być. Całe szczęście, że jesteś TY, który możesz pokazać, że z tej sytuacji jest tysiące wyjść. Całe szczęście, że jesteś TY, który możesz zapytać: a jak byś chciał żyć?
Całe szczęście, że jesteś Ty, który możesz dać zrozumienie i uwierzyć, że Ten Człowiek da sobie radę!
Ludzie niezależnie od stanu, majątku, sytuacji chcą być dumni, godni, chcą być szanowani. Chcą czuć się ważni, a nie godni współczucia - czytaj - skreśleni. Zaczynają być naprawdę w kiepskiej sytuacji, gdy sami nad sobą zaczną się litować i sobie współczuć, wtedy zostaje im tylko droga do nieszczęścia.
Nigdy nie zapomnę jak kiedyś jechałam windą do teściowej, dosiadł się człowiek, wyglądał na przybitego i pozbawionego widoków na poprawę.... Nie wiem czemu to zrobiłam - położyłam mu rękę na ramieniu, spojrzałam mu w oczy i powiedziałam z przekonaniem: „Wszystko będzie dobrze... Wszystko się ułoży”. Zakręciły mu się łzy w oczach, „Naprawdę, tak Pani myśli?” zapytał „Jestem tego pewna!” odpowiedziałam.
Do dzisiaj nie wiem, co się stało i o co chodziło, wiem jedno, ten człowiek wysiadając powiedział, „Bardzo, bardzo Pani dziękuję!’ i się uśmiechnął... To było niesamowite....
Dlatego zamiast litować się i współczuć – popatrz na tę drugą osobę, jak na osobę pełną siły do tego, żeby sobie poradzić. Uwierz w nią tą wiarą, której ona potrzebuje do walki z przeciwnościami. Zobacz, jaka jest dzielna i jak świetnie sobie radzi z kolejnym dniem, z kolejnym krokiem, jak staje się niezależna i jaka jest z tego powodu dumna!
To Ty właśnie jesteś tą osobą, na którą liczy Ten Ktoś. Podejmij wyzwanie! Żeby pomóc człowiekowi nie trzeba wiele, nie musisz nic robić, nic dawać – wystarczy, żebyś był przekonany, że Ten Człowiek jest w stanie sobie poradzić!









